Kontakt 35/2017: Czyje są dzieci?

Dostępność: duża ilość
Cena: 10,00 zł 10.00
ilość szt.

towar niedostępny

dodaj do przechowalni

Opis

‼️ UWAGA ‼️

Ze względów bezpieczeństwa nadal staramy się ograniczać wizyty na Poczcie. Powoli wracamy jednak do względnej normalności. Dlatego ponownie realizujemy zamówienia na egzemplarze papierowe - jednak czas oczekiwania na dostawę może być nieco dłuższy niż w czasach przedpandemicznych.

***

„Wiara w pełną autonomię władzy rodzicielskiej jest zwykłą utopią” – pisze Szymon Rębowski w tekście otwierającym ten numer „Kontaktu”. Ma rację. Choćbyśmy nie wiadomo jak zaklinali rzeczywistość, musimy pogodzić się z tym, że nasze dzieci wychowywane są również przez innych i poza uwitym przez nas gniazdkiem – u naszych znajomych i rodziny, w szkole, na podwórku, w kościele, internecie. Wpływ na nie ma nie tylko atmosfera rodzinnego domu, ale również sposób, w jaki funkcjonują inne, otaczające rodzinę środowiska i instytucje – od tych najmniejszych, sąsiedzkich, przez te nieco większe – jak szkoła – po te najszersze: państwo i Kościół.

Banał? Oczywiście. Ale już znalezienie konkretnej odpowiedzi na tytułowe pytanie, „Czyje są dzieci?”, banalne wcale nie jest. Zwłaszcza w konkretnych, niekiedy mocno kontrowersyjnych światopoglądowo sprawach. Zwłaszcza gdy na scenie pojawiają się trudne do pogodzenia przekonania o roli rodziny, państwa, szkoły czy wspólnoty religijnej w procesie kształtowania i rozwoju dziecka.

Warto przyglądać się zarówno poszczególnym poglądom na ten temat, jak i instytucjom odpowiedzialnym za opiekę nad dziećmi. Dlatego nie zastanawiamy się nad relacjami między rodzicami a ich potomkami tak, jakby działy się w społecznej próżni. Pytamy również o model wychowawczy szkoły – ukryty w całym systemie edukacji, jak i w sposobie funkcjonowania konkretnej placówki. Nie unikamy refleksji nad potrzebą wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej. Zastanawiamy się nad rolą przestrzeni wspólnej i przebywania w niej rodziców z dziećmi dla procesu wychowawczego. Zadajemy pytania o wpisany w kulturę model wychowania religijnego. Wreszcie: postulujemy wpisanie wychowania i edukacji – dokonującej się również w życiu dorosłych – w procesy emancypacyjne, służące rzeczywistemu wyzwoleniu uciśnionych.

Bo w wychowaniu nie chodzi ostatecznie tylko i wyłącznie o konkretne dziecko. Jego dobro powinno oczywiście być dla nas najważniejsze. Nie zadbamy o nie jednak należycie, jeśli nie będziemy się również zastanawiać nad kształtem wspólnoty, w której żyje i w której przyjdzie mu żyć, gdy dorośnie. Łatwiej byłoby mu, gdyby żyło we wspólnocie, w której ludzie biorą za siebie nawzajem rzeczywistą odpowiedzialność. A jeśli tak, to muszą ją brać również za wychowanie dzieci – i musi to czynić więcej osób niż tylko rodzice i najbliższa rodzina. Bo skoro, odwracając logikę tabliczek i regulaminów, „za szkody wyrządzone przez rodziców odpowiadają dzieci”, to wychowanie staje się misją, której podjąć się powinna świadoma swoich obowiązków i współzależności wspólnota, wspierająca rodzinę w jej trudzie.

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl