okladka-30-2015

Kontakt 30/2015: Dobra wspólne

10.00

Kategoria:

Opis produktu

Gdy uchwalono ustawę krajobrazową, regulującą chociażby kwestię reklam wielkoformatowych, nie zabrakło ekonomistów, publicystów czy przedsiębiorców, grzmiących o „zamachu na prawo własności”. Chodziło, oczywiście, o własność prywatną. Mało kto pomyślałby bowiem o oszpecaniu przestrzeni, z której korzystamy wszyscy, również jako o uderzaniu we własność – tyle tylko, że wspólną. Wielu ma przecież przekonanie, że „wspólne” i „niczyje” to wyrazy w praktyce bliskoznaczne.

To, co „wspólne”, nie ma w Polsce dobrej prasy. Znacznie chętniej odwołujemy się do tego, co „prywatne” – najlepiej zwyczajnie „moje”. Trudno się temu dziwić – długo własność prywatna była u nas niszczona i deprecjonowana. Po przełomie 1989 roku wahadło wychyliło się w drugą stronę. Coraz więcej osób ma jednak poczucie, że już wystarczy trwającego ponad dwie dekady odreagowywania po PRL-u. Zwłaszcza, że w coraz większej liczbie obszarów dostrzec można palącą potrzebę zmiany podejścia. Dotyczy to przestrzeni naszych miast, przedsiębiorstw, ruchów społecznych. Dotyczy to także myślenia o państwie, które może wspólnotę zarówno chronić, jak i niszczyć. O tym wszystkim piszemy w najnowszym numerze „Kontaktu”. Staramy się nie ograniczać do prostych recept. Nie przekonujemy, że samo uchwalenie ustawy krajobrazowej zapewni ład przestrzenny, lecz pytamy także o możliwość oddolnego przekształcania przestrzeni przez jej użytkowników. Nie nawołujemy bezrefleksyjnie do tworzenia spółdzielni, zdając sobie sprawę, że potrzeba głębszych przemian – także w mentalności – by mogły one naprawdę sprawnie i licznie działać. Nie odwołujemy się do państwa jako jedynego gwaranta interesów wspólnoty, ale nie wierzymy też, że wszystko da się załatwić na poziomie wspólnot lokalnych. Nie tworzymy utopijnej wizji społeczeństwa; zamiast tego zastanawiamy się nad tym, co rzeczywiście jej możliwe.

Staramy się przy tym nie tracić z oczu celu. Pytamy również o to, jak wobec tych wszystkich dylematów powinna pozycjonować się lewica. Zastanawiamy się, co do refleksji nad dobrami wspólnymi wniosło i jeszcze mogłoby wnieść chrześcijaństwo.

Jeśli przeznaczonym dla nas miejscem po końcu świata ma być Nowe Jeruzalem, a więc miasto – gwarne i pełne relacji, to bliżej celu jesteśmy wszak budując wspólnotę, niż odgradzając się od innych. To, co „wspólne”, to przecież nie tylko przestrzeń czy zasoby, ale również relacje między ludźmi, którzy z nich korzystają. To, jak urządzimy i jak będziemy pożytkować wspólne dobra, wpłynie nie tylko na efektywność ich wykorzystania, ale również na naszą kondycję – jako jednostek i jako społeczeństwa.

Jasne, nie stworzymy na ziemi raju. Ale w pojedynkę nawet się do niego nie zbliżymy.


Link do spisu treści w PDF

Recenzje

Na razie brak recenzji produktów.

Napisz pierwszą opinię o “Kontakt 30/2015: Dobra wspólne”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *